100najgorszychrandek | e-blogi.pl
100najgorszychrandek
THROWBACK 2017-09-09

Kuźwa nadziergałam sie dla Was z 5 milionów słów i mi wszystko urwało. Cry od internetu Money mouth Życie nie jest lekkie. No cóż, zacznę od początku. Przybliżę Wam troche temat mojej osoby, żebyście byli w stanie chociaż w małym stopniu mnie zrozumieć (puchar dla osoby, która zrobi to w większym). Generalnie do 20 roku życia faceci dla mnie nie istnieli, trochę czułam się jak obserwator tego świata , nie jego uczestnik. Jakbym znajdowała się w bańce mydlanej mającej za zadanie uchronić mnie przed cierpieniem, odrzuceniem i generalnie wkładaniem wysiłku w cokolwiek. a przecież życia nie da się przejść w białych rękawiczkach...To dziwne, bo jednocześnie zawsze miałam wielu znajomych, samotne wieczory też były mi obce, nawet kiedy większość przyjaciół zaczęła przychodzić na wspólne imprezy ze swoimi drugimi połówkami nie stanowiło to dla mnie problemu. Zaczął się pojawiać wtedy, kiedy te ich miłostki zaczęły sie po kolei sypać, a ja stałam się kołem ratunkowym. btw dacie wiare, że typek, w którym zadurzyłam sie w liceum ( stał sie moją miłością platoniczną, a takich mam niewiele) zaczął zwracać na mnie uwagę, po czym zaprosił na studniówke,ale ja stwierdziłam, że pójdę z PRZYJACIELEM , Z KTÓRYM SRAŁAM W PIELUCHY, a jemu zaproponowałam koleżanke, której od dawno sie podoba? ! No błagam, ogarnijcie to. Tak nie po kolei w głowie mogłam mieć tylko ja - coby unieśc się honorem i w żadnym przypadku nie dać do zrozumienia,że zainteresowanie jest obustronne ( praktyka z wieloma facetami poznanymi na przestrzeni ostatnich lat pozwoliła mi zrozumieć, że są dużo prostsi w obsłudze, a tym gestem wkopałam sobie gwóźdź do trumny - tyle szczęścia w nieszczęściu). Altruizm wyssałam z mlekiem matki, wyciąganie drugiej osoby z dołka i niesienie bezinteresownej pomocy sprawiało mi przyjemność, ale zauważyłam, że zataczam błedne koło - przez cały czas dostępna jestem dla osób wokół, jestem dla wszystkich, nikogo nie ma dla mnie. W sumie do zrozumienia ,że coś powinno się zmienić dały mi słowa mojej matyldy: ,,Przestań latać jak na sraczke do tych wszystkich przyjaciółeczek mających chwilowe problemy miłosne,a zacznij żyć swoim życiem." Prawdą jest,że dopiero na studiach zaczęłam zauważać zainteresowanie facetów ( wiecie, wtedy odkryłam korektor, tusz do rzęs i przestałam zakładac na siebie worki). Syndrom kompleksów z przeszłości też robiły swoje ( no bo jak słyszysz od 5 roku życia z ust rodzeństwa ,że jesteś gruba, masz krzywą lewą noge- a to było płaskostopie tak naprawde helou i generalnie jesteś nieudanym dzieckiem to po jakimś czasie sam/sama zaczynasz w to wierzyć) . Wtedy właśnie stałam się bardziej dostępna dla facetów ( oczywiście mówiąc o dostępności na poziomie mojej dojrzałości jaka miała miejsce wtedy mam na myśli 1 etap relacji.) Problem w tym,że na tym każda relacja się kończyła. Mentalnie chyba jednak jestem facetem ( taki typowy Stifler bez zaliczania), bo statystycznie w 99% przypadkach kobietom rozpoczynającym relacje damsko męskie zależy na celu - związku. Ja tego nigdy w zamiarze nie miałam, całkowicie satysfakcjonował mnie po prostu wspólnie spędzany czas z tą osobą. Po pewnym czasie druga strona zaczynała chcieć czegoś więcej, ja sie wycofywałam. Znowu ukazuje swój kompleks z przeszłości, bo podbudowuję się komplementami osób przypadkowo spotkanych na ulicy, w klubie czy w pracy - łechta to moje ego i na podstawie cudzych opinii buduję siebie- bo sama nie potrafię tego zrobić, nie wierzyłam i w dalszym ciągu nie wierze w siebie. Zabawne jest też to, że z łatwościa dopasowuję się w wizualizacje wymarzonej kobiety danego faceta ( wiecie- ten sam gust muzyczny, poglądy na różne sprawy, czy sposób postrzegania świata) , przez co po krótkim czasię słyszę: ,,Nigdy w życiu nie spotkałem kobiety z którą dogadywałbym się tak dobrze jak z Tobą, myślisz,że to przypadek?" - STARY, NAWET NIE WIESZ ILE CZASU ZAJĘŁO MI ROZKMINIANIE CIEBIE , DOPASOWANIE I ODNALEZIENIE SIĘ W TWOIM ŚWIECIE- NIE, TO NIE PRZYPADEK Laughing. więc zdając sobie sprawę,że to żadne bractwo dusz tylko współpraca i wysiłek włożony w doprowadzenie relacji do takiego stanu rzeczy odpuszczałam. Przez to zapominam tak naprawdę kim jestem i czego chcę - bo jak ktoś jest do wszystkiego to jest chyba do niczego.. :p Nigdy nie miałam problemów z nawiązaniem więzi , dopasowaniem sie do otoczenia, teoretycznie wszędzie pasowałam, wiele osób widzi we mnie bratnią dusze bo zawsze jest w stanie odnależć wspólne cechy i rozwijać temat, a praktycznie czułam się jak gówno w proszku. Chyba jednak styl życia na kameleona w przypadku relacji damsko-męskich nie działa dobrze na mnie - WSZYSTKIM LASKI NIE ZROBISZ.


Trochę dzisiaj poleciałam na poważnie i nostalgicznie, ale tylko dlatego, że chcę, żebyście zrozumieli w duzym stopniu moje podejście i relacje z facetami z każdej kategorii na przedziale ostatnich lat, a było ich troche - od melancholijnego pisarza , przez szkolną czarną owce, która wyleczyłam z kompleksów, po piłkarzy naszej reprezentacji Laughing - więc chyba warto, żebyście przeczytali to chociażby dla poprawy nastroju.

Buziaczki <3 


CO TU JEST GRANE 2017-09-07

Cześć i czołem.  W sumie jeszcze nie bardzo ogarniam o co tu chodzi, więc musicie dać mi czas na rozwinięcie skrzydeł. Zatem przejdźmy do meritum. Nawiązując do nazwy bloga zaczniemy prawilnie -  generalnie mam 22 lata i jakoś nigdy nie byłam sobie w związku ( no chyba,że można nim nazwać relacje 6-miesięczną, z czego 5 polegało na spotykaniu sie od czasu do czasu - kawka sratka, kino teatr i po robocie). No, wiem, że coś jest ze mną nie tak. Uwielbiam słyszeć na pierwszym spotkaniu : JAK TO MOŻLIWE,ŻE KTOŚ TAKI JAK TY NIE MA FACETA- no bo wiecie, skromnie mówiąc - dupeczka 180 cm wzrostu , nogi do nieba, oczy jak 5 zł o chyba huskim odcieniu, twarz oceniana 10/10 na tinderze (1645 par nie z przypadku helou), wygadana jak przedstawiciel handlowy gaci z Włoch, no generalnie nigdy nie narzekałam na brak zainteresowania mężczyzn zajętych,żonatych , niepełnoletnich czy wdowców. Więc o co chodzi? No dobra, poza tym, że mam coś z garem nie tak, dla jednych jestem z kosmosu , koniec języka za przewodnika, dla innych mam adhd i w większosci przypadków jestem odbierana za osobę robiącą sobie ze wszystkiego i wszystkich żart to jeszcze jakiś tam zalążek ludzkości i emocjonalności został we mnie. Świata  i ludzi nigdy nie brałam na poważnie, bo finalnie i tak jeśli mam zostać zrobiona w ch*ja to wolę sama kogoś w niego robić. No to kto chciałby kogoś takiego za żone ? Ale z drugiej strony to serio chyba mam troche dobrego serca, mam przyjaciół na których mogę polegać i przed którymi ogałacam się z emocji, uwielbiam psy, ale tylko te rasowe z rodowodem i tytułem championa (to był żart jak coś), no i jestem nadwrażliwa na krzywdę innych. Wiecie, taka niby honorowa sie znalazła. W związku z tym postanowiłam podzielić się z Wami swoimi dotychczasowymi przeżyciami związanymi z facetami i nie tylko. Liczę na odzew z Waszej strony, być może znormalnieje , wydorośleję ( chociaż jestem koziorożcem - teoretycznie twardo stąpam sobie po ziemi, mam pracę, studiuję, realizuję się , no i chyba nie mam żadnych chorób , poza tymi psychicznymi - więc kto by nie chciał takiego życia?  No dobra, to leciem. 


 


AAA, no i dissować też mnie możecie, ale chyba nie będe musiała Was do tego namawiać  - wiecie, walczę z fobią społeczną, więc być może pomożecie mi uwolnić się od zbytniego przejmowania się opinią innych, dzięki czemu zacznę żyć swoim życiem. Money mouthSealed


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]